|
Михал Витольд Гайда
Вот почему
То было в конце ноября
с мигренью долгих ночей,
Свет фонарей на белых от холода тротуарах.
Мы можем гулять по улицам и говорить, но о чем,
когда слова замерзают холодным огнем в облаках пара?
Потому что даже простая прогулка - это больше, чем диалог,
и звук удвоенных шагов обретает новое значение.
Эхо в воротах шепчет стихи, смысл которых далек
для прохожих, следящих ползущие площадью тени.
Сказка чудных витрин магазинам закрытым снится,
а мы все дальше идем, хотя холод покусывает нам руки.
На тонкий ледяной витраж падает звездная искра.
Это нам: чтобы никогда не забыть друг о друге.
Адам Гвара

ДЕНЬ ВЕЧЕР И НОЧЬ
Добрый день, люди добрые. Хорошего вам
дня.
много лучшего, чем так себе, до самого доброго вечера.
Добрый вечер одинокому человеку, дремлющему
в кресле-качалке под вчерашней газетой.
Доброй ночи, люди добрые. Живите как раньше,
покуда не плохи еще дела, пока еще
без проблем.
Пока не объявлено об истинной полезности зла,
более реального, чем величайшее непрактичное добро.
Доброй ночи добрым путаным мыслям,
стихам, не записанным под последнюю стопку.
Доброй ночи фонарщикам, и фонарям доброй ночи.
Доброй ночи планам, отложенным на завтра,
о которых не вспомните проснувшись поутру.
Доброй ночи уходящим дням, которые все короче и короче.
ВИЛЛАНЕЛЛА С НАДЕЖДОЙ НА КОРОТКУЮ ЗИМУ
Пустая комната серость окна с
незаконченной паутиной
обрывки обоев под ними газеты с заклеенными устами
в экземе краски засохшей свисающие серпантином
за пастью ворот пейзаж депрессивно пустынный
ночь кровоточит холодным светом день забинтован в тумане
пустая комната серость окна с незаконченной паутиной
на ложе застеленном ватой в окне между стеклами стынет
погружается в сон последняя муха устав от метаний
ранний мороз застекляет обоев сухих серпантины
стопка календарей с прогнозами на прошедшие зимы
на натюрморте совиное чучело с желтыми глазами
а за картиной паук все плетет и плетет паутину
люди не дожидаясь когда прижмет холодина
счастья решили искать и дом свой оставили сами
оставили паутину обоев сухих серпантины
меж стеклами муха жужжит и наверное не без причины
это с мухой проснулась надежда на теплую зиму
а покуда мороз застекляет обоев сухих серпантины
в пустой комнате в сером окне починяет паук паутину
Изморозь
Когда с высот холодным клином
вдруг осень проникает в август,
морозцем тронуты рябины.
И им не в радость. Ах, им не в радость!
Бор в костенеющей живице.
Березы изморозь калечит.
В низине иней. Гуси в выси.
И они кличут. Ах, как они кличут!
От страха, что случится с ними,
сердца колотятся колоколами.
Нисходят буки с полонины.
И пылают. Ах, как они пылают!
От буков пламенеет вечер.
Сияет месяц в шапке лисьей.
Ночь едет на Повозке Млечной.
И скрип. Ах, этот скрип колёсный!
НАЧАЛО
©
Л.Бондаревский
|
|
Michał Witold Gajda
Dlatego
Był właśnie koniec listopada z migreną długich nocy,
bijącą światłem od latarni w zbielały chłodem chodnik.
Możemy chodzić po ulicach i mówić, tylko o czym,
gdy słowa marzną w kłębach pary wśród szronu zimnych ogni?
Bo przecież nawet zwykły spacer jest więcej niż rozmową,
a odgłos podwojonych kroków nabiera nowych znaczeń.
Ich echo w bramach szepcze wiersze, sens których trudno pojąć
przechodniom zapatrzonym w cienie pełznące pustym placem.
Zamknięte sklepy wyśnią baśnie zaczarowanych wystaw.
A my wciąż dalej, choć przymrozek pokąsa nas po rękach.
Na cienki witraż lodu spadnie samotnej gwiazdy iskra.
Jest dla nas: żeby nie zapomnieć i siebie zapamiętać.
Adam Gwara
DZIEŃ WIECZÓR I NOC
Dzień dobry dobrzy ludzie. Miejcie się dziś nieźle.
Dużo lepiej niż jakoś, aż po dobry wieczór.
Dobry wieczór. Samotny, drzemiący człowieku
pod wczorajszą gazetą, na bujanym krześle.
Dobranoc dobrzy ludzie. Miejcie się jak dawniej.
Zanim sprawy źle poszły. Nim wystąpił problem.
Zanim zło ogłoszono pożyteczną prawdą.
Prawdziwszą niż największe, niepraktyczne dobro.
Dobranoc dobrym myślom, które poplątano.
Wierszom nie zapisanym przy ostatniej wódce.
Dobranoc latarnikom i lampom dobranoc.
Dobranoc odłożonym planom na pojutrze,
o których nie pamiętasz, gdy budzisz się rano.
Dobranoc dniom schodzonym, które coraz krótsze.
VILLANELLA Z NADZIEJĄ NA KRÓTKĄ ZIMĘ
puste pokoje szare okna niepokończone pajęczyny
jęzory tapet a pod nimi pozaklejane usta gazet
egzema farby szklistość gresu wyschniętych lepów serpentyny
za rozdziawioną paszczą bramy krajobraz płaski depresyjny
noc się wykrwawia zimnym światłem dzień się spowija w mgieł bandaże
puste pokoje szare okna niepokończone pajęczyny
na łożu pościelonym watą wciśnięta w dubeltowe szyby
zapada w sen ostatnia mucha na peryferiach ważnych zdarzeń
wczesny przymrozek szkliwi gresy wyschniętych lepów serpentyny
zrezygnowane kalendarze z wróżbami na nadejście zimy
wypchana sowa żółte oczy martwa natura na obrazie
a za obrazem tylko pająk naprawiający pajęczynę
ludzie nie mogli się doczekać nie znając dnia ani godziny
postanowili szukać szczęścia i opuścili dom z dnia na dzień
pozostawili pajęczyny wyschniętych lepów serpentyny
między szybami brzęczy mucha nic się nie dzieje bez przyczyny
zbudzony owad jest nadzieją na krótką zimę a na razie
wczesny przymrozek szkliwi gresy wyschniętych lepów serpentyny
w pustym pokoju z jednym oknem pająk odnawia pajęczynę
Przymrozek
Kiedy przymrozek kliny
wyżowe wbija sierpniom
szkliwią się jarzębiny
I cierpną. Ach, jak cierpną!
Brzozy się łamią w krzyże.
Kostnieje bór żywicą.
Szron nisko. Gęsi wyżej.
I krzyczą. Ach, jak krzyczą! кличут
Z trwogi, co będzie po nich,
pękają serca dzwonom.
Buki schodzą z połonin.
I płoną. Ach, jak płoną!
Od buków płoną zorze.
Lśni księżyc w czapie lisiej.
Noc wjeżdża wielkim wozem.
I skrzy się. Ach, jak skrzy się!
ПЕРЕВОДЫ /
НАЗАД ПОЭЗИЯ
ВОЗВРАТ
|